piątek, 22 lipca 2011

Mac Miller - Best Day Ever (klip)

http://ih2.redbubble.net/work.6858400.1.sticker,375x360.the-best-day-ever-mac-miller-v1.png

Dzisiaj w sieci pojawił się nowy klip od Mac Millera, do alternatywnej wersji (wg. mnie lepszej) utworu "Best Day Ever". Trzeba przyznać że utwór i klip są przesympatyczne, od razu człowiek się cieszy. ;)

Polecam na poprawę humoru.


wtorek, 19 lipca 2011

Ghostpoet-Peanut Butter Blues & Melancholy Jam

http://nikeshshukla.files.wordpress.com/2011/02/ghostpoet-500x500.jpg

Ech, ten Gilles Peterson to ma nosa do wyszukiwania perełek. Niedawno pokazał światu kolejną - Ghostpoeta, czyli Obaro Ejimiwe. "Peanut Butter Blues & Melancholy Jam" to oficjalny debiut długogrający tego artysty. Artysty, który jeśli nie obniży formy, to moim zdaniem za kilka lat może być bez żadnych kontrowersji stawiany na równi z Roots Manuvą. Twórczość Ghostpoeta to inspirowana grime'em, 2step garage i trip hopem emocjonalna melorecytacja w stylu przypominającym fuzję Trickiego z Mike'em Skinnerem z The Streets. Jeśli do tych klimatycznych, inteligentnych tekstów dodamy subtelną, łagodną i zabójczą w swojej prostocie okołodubstepową warstwę muzyczną, to już wiemy, że mamy do czynienia z czymś więcej niż dobrą płytą. Słuchając tej produkcji mam podobne odczucia, jakie towarzyszą mi, gdy włączam coś od Mos Defa. Zero przerostu formy nad treścią - czysty, naturalny, liryczny przekaz. Polecam nie spuszczać Obaro z pola widzenia!

1. OneTwos
2. Run Run Run
3. Us Against Whatever Ever
4. Finished I Ain’t
5. Longing For The Night
6. Yeah Pause
7. I Just Don’t Know
8. Survive It
9. Gaaasp
10. Cash and Carry Me Home
11. Garden Path
12. Liiines


środa, 6 lipca 2011

Burial & Four Tet - Moth (Official video)

Oficjalny klip do mega hipnotyzującego numeru od dwóch muzycznych legend. Enjoy!


wtorek, 5 lipca 2011

Dostałem klip...

...od ZBS Studio do kawałka "Motor City Tribute" z mojej epki "Mellow Notes EP". Video bardzo mi się podoba, idealnie wpasowuje się w klimat utworu. Wielkie dzięki!

poniedziałek, 4 lipca 2011

Flying Lotus - Lovers Melt vol. 2 (Podcast)

http://www.okayplayer.com/wp-content/uploads/2010/12/Flying-Lotus-Live.jpg

FlyLo udostępnił przed chwilą drugą część swojego podcastu z serii Lovers Melt. Dójka jest dużo bardziej "smooth" niż część sygnowana jedynką, spodziewajcie się ulubionych kawałków właścicela Braifeedera, usłyszycie tu np. Curtisa Mayfielda, czy Steve'ego Wondera. Idealne 2,5 godziny muzyki na lato. Flying Lotus 4 eva.

niedziela, 3 lipca 2011

Clams Casino - Rainforest EP

http://goodmusiconly.com/wp-content/uploads/2011/06/clams-casino-rainforest-ep.jpg

Jakim cudem gość robiący takie bity, może je oddawać "raperom" pokroju Lil'a B, czy Soulja Boy'a? Barbarzyństwo! Na szczęście wydaje też rzeczy instrumentalne.

Clams Casino to Mike Volpe - 23 letni student fizjoterapii, który produkcją muzyki zajmuje się jako hobby. Jako dzieciak grał na perkusji, ale dość szybko przestał. Wybił się w dość banalny i kuriozalny sposób. Mianowicie miał na dysku duuużo bitów i zwyczajnie pisał do każdego po kolei na myspace, a kto się odezwał, dostawał paczkę instrumentali. Gość wyraźnie sprawia wrażenie, jakby muzykę robił z doskoku i nie wiąże z nią swojej przyszłości. Jeśli tak, to śpieszmy się poznawać jego twórczość, bo naprawdę warto. Brzmienie Clams Casino od razu skojarzyło mi się z How To Dress Well, tyle, że Mike ma skłonność do ciężkiej, mocno zmulonej perkusji. Trzeba przyznać, że takie połączenie brzmi świetnie. Bity Volpe'ego są hipnotyczne, surowe, wręcz organiczne a mimo to bardzo emocjonalne. "Rainforest EP" to idealna płyta na aktualną, deszczową aurę, którą obserwujemy za oknem.

Clams Casino : "Gorilla" from Jamie Harley on Vimeo.



Polecam też jego mixtape na którym znajdują się instrumentale wcześniej nagranych z MC kawałków. MIAZGA i za free -> Download.

Clams Casino - Instrumental Mixtap by blalalapuntnl

poniedziałek, 27 czerwca 2011

Eleven Tigers - 111

http://f.bandcamp.com/z/16/99/1699941747-1.jpg

Uwaga! Arcydzieło!

Eleven Tigers to pseudonim litewskiego kuriera - Jokūbasa Dargisa, który w przerwach między londyńskimi kursami z plecakiem produkuje muzykę. Rok tomu zaskoczył elektroniczną scenę swoim debiutem zatytułowanym "Clouds are Mountains", który widniał w wielu rocznych podsumowaniach szanowanych blogów i serwisów. Ja również trochę ten album pokatowałem i odbierałem go bardzo dobrze. Regułą przy świetnie ocenianych debiutach są ogromne wymagania przed publikacją drugiego wydawnictwa. Ta klątwa wisi nad każdym wybitnym debiutantem i niestety 90% nie potrafi sprostać temu wyzwaniu. Drżącymi dłońmi naciskałem więc przycisk "play" w moim odtwarzaczu, z nadzieją, że Litwinowi się uda, bo w rozwinięciu koncepcji pierwszego albumu widziałem kandydaturę na album roku. W tym momencie z głośników wydobył się dźwięk otwierającego utworu albumu "111" - "Cloud". Już pierwsze sekundy zapowiadały, że Jokūbas oddaje słuchaczowi nie zwykły zbiór kawałków, a małe dzieło sztuki. Z tego w jaki sposób budować atmosferę i napięcie w muzyce ten gość powinien dawać korepetycje, bo słuchanie jego muzyki przypomina bardziej oglądanie dobrego filmu. Jesli miałbym ten album jakoś zaszufladkować (co jest po części barbarzyństwem wobec niego), to określiłbym go jako post dubstep/ambient IDM? Ciężka sprawa. Słyszę ogromną ilość różnych (świadomych, lub mniej świadomych - nie wnikam) wpływów, muzyka Eleven Tigers to dla mnie fuzja dorobku takich artystów jak: Flying Lotus, James Blake, Burial, Boxcutter, Aphex Twin, Squarepusher, Bjork, Four Tet, Scuba, Radiohead, Biosphere, Brian Eno, zgrzyty z Raster - Noton i zapewne kilku innych, którzy na szybko nie przychodzą mi do głowy. Trzeci utwór zatytułowany "Night" to dla mnie perełka. Zaczyna się spokojnie, delikatna fortepianową improwizacja w stylu Heliosa, aż dociera do momentu w którym wita nas swoim wspaniałym i kojącym wokalem Alice-Marie Archer, która śpiewa z wyczuwalną manierą (ale nie kopiuje) pewnej znanej wokalistki z Islandii wymienionej 5 linijek wyżej. I w momencie kiedy razem z głosem Alice odpływamy do nieba, wita nas mocarny bit. Po prostu miazga. Eleven Tigers gra słuchaczem jak chce, bawi się jego emocjami. No ale co jest piękniejszego w muzyce, od słuchania jej czymś więcej niż uszami? Album zawiera 12 długich utworów, a przeleciał mi w mgnieniu oka. Jeśli do muzyki dodamy coś, co zaprezentował nam Litwin równolegle z premierą, to już wiemy, że mamy do czynienia z wirtuozem elektroniki. Mianowicie cały album został nagrany w czasie jednej sesji (!!!), czyli tak naprawdę na żywo, a zapis tego mamy udostępniony na youtube.



Robi wrażenie nie? Dokładnie.

Dla formalności odsłuch albumu numer po numerze:
111 by eleventigers

Jak na razie "Eleven Tigers - 111", to płyta, która zrobiła na mnie w tym roku zdecydowanie największe wrażenie, i w podsumowaniu znajdzie się na pewno. Na około 70% mogę już w tej chwili powiedzieć, że wygra tą klasyfikację. Ostatni raz taki entuzjazm odczuwałem, gdy ukazało się "Untrue" od Buriala.

9,5/10

Dziękuję, dobranoc.