Wpływy amerykańskiego juke'u na europejską nową muzykę elektroniczną w bardzo krótkim czasie nadały jej nowego charakteru. Artyści przestali się obawiać czegokolwiek. Juke swoim surowym, potężnym i czysto energetycznym brzmieniem zainspirował ogromną ilość producentów, w tym Machinedruma - mojego faworyta ostatnich miesięcy. Najpierw niszczył mnie future garage'owymi produkcjami, które tworzył w kolaboracji z Praveenem Sharmą pod szyldem Sepalcure. Teraz Travis Stewart próbuje sił solo. Travis to Amerykanin, ale nie pomyliłem się na początku pisząc o muzyce europejskiej, bo dźwięki Machinedruma jak ulał pasują do Londynu czy Berlina. Epka "Nastyfuckk" to kolejna, po genialnym albumie "Room(s)" czy kilku pomniejszych wydawnictwach produkcja, która rozkłada na łopatki mnogością wpływów i nurtów. Mamy tu jungle, IDM, techno, dubstep, trip hop - a wszystko to spięte jest jednym wielkim spinaczem na którym widnieje ogromny napis JUKE. Kawałek tytułowy to istne muzyczne tsunami, które pędzi przed siebie i miażdży wszystko co staje mu na drodze. Piękny chaos. Drugi numer to autorski remiks jego własnej kolaboracji z Badawim, który również pruje do przodu niczym Usain Bolt i nie zwalnia tempa aż do mety. Trochę śmierdzi mi tu też zjaranymi jazdami Zomby'ego. Wytchnienie przychodzi dopiero z dwoma ostatnimi utworami czyli "What U wanted 2 Feel" i jego remiksem w wykonaniu Pixelorda. Powiem tylko, że wersja Machinedruma to jeden z kandydatów do kawałka roku 2012 już teraz. Podsumowując - epka jest krótka, ale tak treściwa, że w zupełności wystarczająca, by się nasycić tymi kilkoma gryzami. Czysta energia i klimat!
czwartek, 8 marca 2012
czwartek, 2 lutego 2012
Evian Christ - Kings And Them
Evian Christ to 22 letni Brytyjczyk Joshua Leary, o którym w sumie niewiele więcej wiadomo. Jego kawałki zrobiły niedawno na youtube sporą karierę i w związku z tym podpisał kontrakt z labelem Tri Angle Records. A w związku z tym, że dostał szansę o tego labelu, postanowił uczcić to wydarzenie darmowym mikstejpem "Kings And Them". Evian Christ wpisuje się w bardzo ciekawy i zyskujący popularność trend brzmieniowy, w którym łączy się ambient, retro elektronikę, footwork/juke z wpływami południowego hip hopu a wszystko to wylewa się z głośników w ślamazarnym tempie. Tak było ze świetną płytą Dropxlife'a, tak jest również z tą. Fascynujące jest to jak takie podkłady dobrze współgrają z agresywnymi rapowanymi wstawkami chociażby od Tygi. Na "Kings and Them" słyszę sporą inspirację Clams Casino, jednak jest to zdecydowanie pozytywna inspiracja, a nie próba kopii, co się chwali. Coś mam przeczucie, że 2012 rok będzie należał właśnie do takich dźwięków (co mi się bardzo podoba). POLECAM!
DOWNLOAD TU
środa, 11 stycznia 2012
Poplavitz - To Nie Jest Solo Ziomek EP
Poplavitz z mojej ekipy Bałagany na Bani puścił epkę zatytułowaną "To nie jest solo ziomek". Materiał to 6 kawałków opartych o sample z lat 80 uzupełnionych luźną i pozytywną nawijką. Na płycie wokalnie udzielają się wszyscy Bałaganiarze oraz Bartek z Ambasadores, a na gramofonach drapie DJ Danek. 3 kawałki wyprodukowałem ja, drugie 3 Wredny. Singiel "Jumanji" wyszedł razem z klipem, za realizację którego odpowiedzialny jest Mateusz Baran. Polecam i zapraszam do ściągania!
1. Gwiazdy (+Wredny, prod. Miko)
2. To miasto (+Tmk, prod. Wredny)
3. Jumanji (+Helio, prod. Miko)
4. Weź wdech (+Kony, prod. Wredny)
5. Słowo (+Dj Danek, prod. Miko)
6. Lubię ten stan (+Bartek/Ambasadores, prod. Wredny)
2. To miasto (+Tmk, prod. Wredny)
3. Jumanji (+Helio, prod. Miko)
4. Weź wdech (+Kony, prod. Wredny)
5. Słowo (+Dj Danek, prod. Miko)
6. Lubię ten stan (+Bartek/Ambasadores, prod. Wredny)
środa, 14 grudnia 2011
Miko Prizents: 2011 RECAP!
Rok 2011 był baaardzo dobrym rokiem. Hip hop odżył, na wierzch zaczęły wypływać różne hybrydy brytyjskiej muzyki bassowej, Polska koncertowo jeszcze bardziej przypominała zachód. Ogólnie chyba ciężko będzie przeskoczyć 2011. Robiąc podsumowanie odszedłem od koncepcji rankingu, a zrobiłem podział na albumy i pojedyncze kawałki, które moim zdaniem rozwaliły minione 365 dni.
ALBUMY:
Jak to przed premierą każdego nowego krążka Radiohead bywa, oczekiwania są ogromne. I jak to po tej premierze zwykle bywa, oczekiwania zostają spełnione. Radiogłowi na każdym albumie są tacy sami, ale jednak trochę inni, i to chyba właśnie jest czynnik decydujący o ich sukcesie. Ciekawi mnie tylko kiedy Yorke'owi skończą się pomysły, ale patrząc po jego formie, to szybko do tego nie dojdzie.
Truskule go nienawidzą, hipsterzy ubóstwiają, a ja go po prostu lubię. Jeśli jakaś rzecz budzi skrajne emocje, to dobrze. Goblin to nie tylko chore wizje pseudo zbuntowanego, bananowego nastolatka nawijającego na asłuchalnych bitach. Goblin to idealnie dopracowany koncept album, na którym pomiędzy seksistowskimi, rasistowskimi i ignoranckimi tekstami kryje się drugie, podszyte psychologią dno. Jak jeszcze go nie znaleźliście to poszukajcie, a może zmienicie zdanie na temat tego typa. Poza tym Tyler jest śmieszny. Tyle.
Było trochę dobrych albumów w polskim rapie. B.O.K, Ten Typ Mes, Łona. Ale ostatecznie postanowiłem wyróżnić Mediuma. Świetna technika, ciekawe teksty i genialna wręcz produkcja. Co mogę więcej dodać, obyśmy coraz częściej dostawali takie rzeczy.
Według mnie najlepszy mainstreamowy album roku. Drake, z pomocą takich ludzi jak The Weeknd, Jamie XX, czy Just Blaze stworzył lekkostrawną, aczkolwiek oryginalną i innowacyjną płytę, a wiemy, że środowisko głównego nurtu nie lubi eksperymentów. Ten jednak polubił i Drake wyszedł z tego ryzykownego zabiegu "z tarczą". Często określanie czegoś mianem "ładnego" jest najgorszym wrzutem, jednak w tym przypadku to komplement. Ten album brzmi po prostu ładnie.
Gość pojawił się nagle, i już jest chyba najświeższym newcomerem tego roku. Jeśli Rocky nie będzie w przyszłym "sezonie" najgorętszym gościem w mainstreamowym rapie, to dam sobie uciąć... rękę. LiveLoveA$AP niszczy spójnością, mocnymi linijkami i bitami Clamsa Casino.
Bardzo podobało mi się co w tym roku robił label Project: Mooncircle, a najbardziej podobała mi się płyta Long Arm. Ten rosyjski producent pokazał jak można łączyć jazz z hip hopem a jednocześnie nie być wtórnym. The Branches charakteryzuje się niesamowitym, nostalgicznym i trochę zimnym klimatem, który wciąga od pierwszych sekund. Czekam na więcej w 2012.
Gdy dowiedziałem się, że Rick Ross zwerbował go do MMG miałem mieszane uczucia. Z jednej strony fajnie, bo będzie miał szansę się pokazać i wyjść z cienia Big K.R.I.Ta, czy Curren$y'ego, ale z drugiej strony bałem się, że Rozzay przerobi go na wtórnego bangerowca w stylu Meek Milla. Na szczęście Stalley został Stalleyem. LWN to świetny materiał, hołd dla malutkich miasteczek położonych na trasie wielkich autostrad. I czuć tu ten amerykański klimat. Do tego jego koncert w Warszawskiej Cafe Kulturalnej rozłożył mnie na łopatki, będą z niego ludzie.
Ostatni album tego duetu. Szkoda, może jednak zmienią zdanie i w przyszłości jeszcze raz usłyszymy tych dwóch twórców razem. Summvs to płyta, która jest idealna, jeśli chce się kogoś zapoznać z katalogiem labelu raster-noton. Dość łatwa w odbiorze, a jednocześnie świetnie oddająca koncepcję wytwórni. No i ten cover "By This River", piękne.
Nostalgia, zamułka, relaks. Nie, to nie do końca ambientowa płyta. Nazwałbym to raczej ambient r'n'b. Rozpływające się wokalizy, śpiewane z wyczuwalną, melodyjną manierą fajnie współgrają z oszczędnym muzycznym tłem. Polecam na nocne nudy.
Ciekawa sprawa, że płyta, która nie jest ani oryginalna, ani świeża, ani zrobiona przez jakiegoś freshmana na tak długo zagościła na mojej playliście. Przyznam się bez bicia, że Evidence'a darzę wielką sympatią i może dlatego wylądował u mnie w rocznym podsumowaniu. Po za tym słowo klucz - "produkcja". Alchemist zaprezentował genialną formę i z całym szacunkiem dla Preemo, ale na tej płycie zjadł go żywcem.
To był zdecydowanie jego rok. Gość który jeszcze przed chwilą robił bity do szuflady, dziś produkuje płyty instrumentalne dla szanowanych labeli i daje bity grubym rybom (można ich nie lubić, ale to fakt) w rapgrze. Clams ma niepodrabialny styl, a poza tym to fajny, normalny gość. Polecam obejrzeć lecture z tegorocznego RBMA. On będzie jeszcze sławny. ;)
Mój ulubiony, według mnie mocno niedoceniany, twórca ambientu znów pokazał, że należy mu się szacunek. Nostalgia to kolejna podróż w świat pogłosów. Proste i surowe kompozycje nabierają kształtu dzięki genialnie opanowanej przez Marsena technice reeverbowania i delayowania. Dla mnie ambientowa płyta roku.
Brazylijski geniusz sampli i field recordingu znowu zaatakował powykręcanym i abstrakcyjnym materiałem. Dla mnie materiałem genialnym, a w połączeniu z jego projektem wizualnym specjalnie przygotowanym na ten rok tworzy eksperymentalny twór idealny. Wystarczy popatrzeć na to:
UTWORY:
Modselektor + Thom Yorke - Shipwreck
Stalley - Pound
Fisz - Jesteś Tam
Beastie Boys - Make Some Noise
Lower Entrance – Back Entrance
The Weeknd - What You Need
Jay-z / Kanye West — Murder to excellence
Pusha T feat. Tyler The Creator - Trouble On my Mind
Tyler, The Creator - Yonkers
Massive Attack vs Burial - Paradise Circus
Bvdub & Ian Hawgood - Nothing You Want Will Ever Come True
Jai Paul - BTSTU
Gil Scott-Heron and Jamie XX - NY is killing me
J Rocc - Stay Fresh
Hatti Vatti feat. Cian Finn - You
Skream - Tweedel Dee, Tweedel Dumb! (feat. Trim)
Na bank od cholery rzeczy pozapominałem...
Do usłyszenia w 2012.
czwartek, 1 grudnia 2011
ASAP Rocky - LiveLoveA$AP
Stany Zjednoczone to bardzo dziwny kraj. Co roku pojawia tam się milion "obiecujących debiutantów". Ich kariera zazwyczaj kończy się na pominięciu przy tworzeniu corocznej listy freshmanów magazynu XXL. Z tych dziesięciu freshmanów karierę robi zazwyczaj jeden, ewentualnie dwóch. W tym całym natłoku niczym nie wyróżniających się nawijaczy bardzo trudno wyłowić coś konkretniejszego. Jednak od czasu do czasu trafia się wśród nich gość, któremu z góry można przewidzieć świetlaną przyszłość. I jednym z nich jest raper o ksywie ASAP Rocky. Typ na prawdę nazywa się Rakim Mayers, urodził się w 1987 i pochodzi z Harlemu. Pewnie myślicie sobie "Taaaa, kolejny nudny truskulowiec". Nic bardziej mylnego. ASAP aż ocieka mainstreamowym potencjałem, a stylu dodaje mu świetne, przelewające się między bębnami flow, czasem kosmiczne technicznie wersy i świetne zaplecze producenckie. W pierwszych sekundach ASAP przypomina Weezy'ego czy Drake'a, ale już po chwili z łatwością zauważamy, że to zupełnie inny styl. Mixtape "LiveLoveA$AP" zrobił błyskawiczną karierę w sieci. Pierwsze wycieki od razu zagościły na antenie HOT 97, liczby downloadów w błyskawicznym tempie rosły i zanim Rocky zdążył się obejrzeć podpisał 3 milionowy kontrakt z Sony/RCA. Mocno szanowany portal Pitchfork ocenił mikstape na 8.2/10 co jest baaardzo wysoką notą. I zgadzam się z nią w 100%. Produkcyjnie materiał jest świetny. Bity są dość leniwe, mają głównonurtowy potencjał, ale nie są to kolejne wtórne bangery od Lexa Lugera. To co wyrabia na tej płycie Clams Casino, jeden z najgorętszych producentów ostatniego czasu, to poezja. Numer "Palace" jest chyba w moim "top 5" tracków roku. Świetną nawijką ASAP popisuje się w "Get Lit". Wyróżnienia idą też do "Wassup", "Trilla", "Leaf" i "Demons". Mimo, że Mayers zatrudnił wielu producentów, mixtape jest bardzo spójny. Świetna rzecz. Jaram się.
wtorek, 11 października 2011
Massive Attack & Burial - 4 Walls
Co za nius! 17 października światło dzienne ujrzy kolaboracja pomiędzy dwoma legendami. Massive Attack w połączeniu z Burialem wydaje się strzałem w 10 i po numerze "4 Walls" wypada tylko to potwierdzić. Ten utwór to coś genialnego, na pewno najlepszy singiel w tym roku. 12 minut ociekające nostalgią, mrokiem i tajemnicą. 12 minut, które trwa w nieskończoność a jednocześnie mija w sekundę. 12 minut, które sprawi, że każdy inny utwór włączony tuż po "4 Walls" będzie się wydawał słaby. Jedyne czego można żałować to to, że kolaboracja Massive'ów z Beavanem opierać się będzie o 2 numery, a wydane zostaną one tylko na winylu limitowanym na 1000 sztuk po 25 funtów za jedną...
Polecam i przestrzegam, że po tym utworze już nic nie będzie takie samo:
poniedziałek, 10 października 2011
Ostatnio
Ostatnimi czasy jakoś tak niefortunnie wyszło, że nic konkretnego nie przyciągneło mojej uwagi na tyle, żeby się o tym rozpisywać (no może nowy Evidence i Łona, ale już się na tyle osłuchałem, że mi się nie chce). Jednak nawet w największą posuchę zdarzają się wyjątki. Mówię tu o pojedynczych numerach, które kazały mi przesłuchać siebie po dobre kilka razy. To taka moja randomowa playlista tego co ostatnio mną pobujało, ogólnie to niezły, gatunkowy bajzel:
everyone alive wants answers by teebsio
A, no i ważna informacja na koniec. Onra wypuścił video-trailer "Chinoseries pt.2", który zdradza nam, że materiał będzie chyba spełniał rolę łącznika pomiędzy jedynką a "Long Distance" co może być świetnym posunięciem:
Subskrybuj:
Posty (Atom)
